Paweł Mateja „Plama światła”

(1 opinia klienta)

29,00 45,00 

„Plama światła” to historia dwóch przyjaciółek, które wybrały się w Bieszczady i trafiły na niecodzienny festiwal…

W trakcie festiwalu będziecie mieli okazję wysłuchać wielu wykładów poświęconych pozaziemskim cywilizacjom, rozwojowi duchowemu i tajemnej wiedzy, z której istnienia nigdy nie zdawaliście sobie sprawy. Spotkacie tam wielu ekspertów, legendy polskiej sceny ufologicznej, przewodników duchowych i nowe przyjaźnie. Razem będziemy jeść, medytować, razem tańczyć i śpiewać, nocami patrzeć w niebo. Wszystko to w otoczeniu piękna bieszczadzkich szczytów o gościnnych i zachwycających szlakach. Weźcie ze sobą górskie buty i otwarte głowy. Wspólnie zmieńmy nasz świat i nasze życia. Spędźmy razem cudowny weekend, którego nie zapomnimy nigdy. I z którego nigdy już nie będziemy chcieli wracać.
Zapraszamy na „Nowy kosmos”!


Wydawnictwo IX
Rok wydania: 2022
Autor: Paweł Mateja
Redakcja i korekta: Krzysztof Grudnik
Ilustracja na okładce: Julia Soboleva
Projekt okładki: Krzysztof Biliński
Skład i redakcja techniczna: Krzysztof Biliński
Format: 125×195 mm
Liczba stron: 226

Opis

Paweł Mateja, Ślązak, zawodowo związany z branżą IT, w wolnych chwilach podcaster i redaktor serwisu Carpe Noctem. Fascynat tematów paranormalnych, mistycznych, gnostycznych, niesamowitych, kosmicznych i cudownych. W 2021 roku nakładem Wydawnictwa IX opublikował „Nocne”, składający się z koszmarów i pająków zbiór podsumowujący wiele lat publikowania opowiadań w antologiach i pismach. Powieść „Plama światła” ma nieść pociechę rozpuszczenia świadomości w kosmicznej jedni.

Informacje dodatkowe

Waga Brak danych
Wersje

oprawa twarda, oprawa miękka, e-book, audiobook

1 opinia dla Paweł Mateja „Plama światła”

  1. Katarzyna Neudek (zweryfikowany)

    Gotowi na kosmiczne doznania?

    Zapraszam Was na podróż z Basią i Sarą na nieplanowany wakacyjny wypad prosto w Bieszczady. Będzie się działo!

    Dziewczyny planują zwiedzać okoliczne przepiękne tereny, zupełnie niezainteresowane okolicznym festiwalem, który zdaje się im dziwny.

    Z czasem jednak okazuje się, że nie da się ignorować tego specyficznego wydarzenia. Festiwal „Nowy kosmos” przyciąga sporo nietuzinkowych osób, takich jak przewodnicy duchowi czy też maniacy ufo.

    Razem z bohaterkami przeżyjecie inne stany świadomości, pomedytujecie, pośpiewacie a wieczorem będziecie obserwować niebo wypatrując znaków istnienia życia pozaziemskiego.

    Jednak z czasem sielankowa idylla zgęstnieje. Okazuje się, że niektórzy zgromadzeni mają swoje ukryte cele, niekoniecznie pokojowe. Pytanie brzmi, w jaki sposób odbije się to na bohaterkach?

    Paweł ma swój unikatowy styl, i nie mam wątpliwości, że „Plama światła” to niesztampowy miszmasz. Książka wyrywa się ze sztywnych ram gatunkowych, ponieważ autor przedstawił tu elementy grozy, sci-fi, weird fiction i mistycyzmu.

    „Śniący nie może przeniknąć sensu koszmaru, prawdę odkryć można dopiero po przebudzeniu, albo jeśli jest się tym, którego wyśniono. Próbujemy ułożyć tę historię z wielu snów, przez co nie ma ona początku.”

    „Plama światła” już na wstępie urzeka onirycznym klimatem. Mateja wciąga nas w przygodę kreśląc malownicze opisy szczytów górskich. I to w taki sposób, że czytelnik niczym w znanym memie „ma ochotę wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady”.

    Niezwykle cenię sobię gęstą atomosferę powieści. W miarę rozwoju sytuacji narasta uczucie niepokoju, a dziwne zdarzenia powodują nieokreślony dyskomfort promieniujący z kręgosłupa.

    Warto też wspomnieć, że groza w tym wydaniu opiera się nie tylko na zjawiskach nadprzyrodzonych, ale i fanatycznych, mrocznych zakamarkach wypaczonych umysłów ludzkich, które wynikają z wiecznej potrzeby zgłębienia nieodgadnionych tajemnic wszechświata.

    Zakończenie jest prawdziwą wisienką na torcie. Nieoczywiste i weirdowe, pozostawia czytelnika z głową wypełnioną pytaniami po brzegi. Uwielbiam, gdy książka ma niedomówienia i muszę liczyć na potęgę własnej wyobraźni.

    Bardzo ważnym elementem jest to, że bohaterki nie są „papierowe”. Mają swoje przedziwne nastroje, pragnienia, są pełne wątpliwości, ale i ukrytego lęku.

    Kocham nawiązania do znanych mi dzieł, a tutaj znalazłam wzmianki o Bławatskiej.

    Może warto obserwować niebo. Kto wie jakie skrywa tajemnice? Może nie jesteśmy jednak sami we wszechświecie?

    „Plama światła” to klimatyczna historia, która chwilami sprawi, że poczujecie dreszcze na karku, ale i wzruszy do łez. Mocno polecam!

    Katooola patronuje tylko sztosom!

Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.

Może spodoba się również…